Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka: s jak szpilka.
Jeśli z jakichś powodów zmuszeni jesteście wymienić szpilkę w piaście koła a nie macie pod ręką Adiego oto instrukcja obsługi:
Po zdjęciu koła naszym czujnym oczom ukazuje się szpilka, która wymaga reprymendy i zwolnienia z pełnienia obowiązków służbowych - na jej miejsce czeka już świeża, pełna dobrych chęci i nie zniszczona wyniszczającym trybem życia nowa szpilka:

Po zdjęciu zacisków i klocków możemy zobaczyć jakie spustoszenie będzie trzeba zrobić, żeby wymienić ową szpilkę bez demontażu piasty koła. W wielu autach przy tarczy będzie jeszcze blacha, którą można odkręcić ale u mnie ze starości odpadła.
Na poniższym zdjęciu widać gdzie będzie trzeba zeszlifować nieco aby przeszedł łeb szpilki:

I obraz sytuacji: zdjąć trzeba będzie tarcze. Szpilki są montowane w piaście. Tarcze zdejmiemy, żeby był dostęp i większa swoboda przy szlifowaniu. Jak komuś szkoda szlifować to zachęcam do starcia ze zdejmowaniem piasty koła. Tego opracowanie owo nie przewiduje.

Oczywiście jeśli nie zmienialiście jeszcze tarcz w swoich bolidach nie odkręcicie śrub łączących tarcze z piastą. Tu nie ma co się modlić, przeklinać, prosić i tracić czasu i od razu z kopa wiertarką rozwiercamy śruby. Japończycy to przewidzieli i zostawili nam w piaście dodatkowe otwory.

Po rozwierceniu można swobodnie (po uprzednim waleniu młotkiem przez deskę od wewnątrz) zdjąć tarcze i dać jakiemuś niewolnikowi do przeczyszczenia środka z rdzy. Po opalcowaniu warto je odtłuścić. Niewolnik na bank to ubrudzi tłustymi paluchami więc lepiej go doglądać a potem i tak przeczyścić rozpuszczalnikiem jakimś. Niewolnikowi można dać drucianą szczotkę.

Wystające pozostałości po śrubach trzeba oczywiście zeszlifować i postarać się idealnie zrównać. Zalecana niedokładność < mikron :P Od dokładności na tym etaie zależy komfort i kto wie czy nie bezpieczeństwo jazdy. Jak robić to dobrze.

Po dokonaniu oczyszczenia trzeba nagwintować otwory i zorganizować śrubki (oczywiście śrubki już są przygotowane więc luzik - ja dostałem z Adiego kierownicy :P). Rozmiar 6. Warto je przesmarować jakimś cudeńkiem, które ułatwi później odkręcenie w razie potrzeby i nie pozwoli na zapieczenie. To ostatnie otwory przypominam, więc kolejna ingerencja w związek tarczy i piasty może się skończyć rozwodem albo koniecznością dłubaniny i pozbywania się materiału z otworów.
Kiedy sprawa z piastą załatwiona trzeba dobrać się do szpilki. Bierzemy szlifierkę, zakładamy okulary - BHP to podstawa. Szlifujemy tak długo, czyli niezbyt długo, aż główka szpilki przejdzie. Może 2 mm.

Poniżej Adi cieszący się, że może już wsadzić szpilkę:

Szpilkę dobijamy lekko od strony łba, należy robić to delikatnie, żeby jej nie zranić. To byłby już totalny niefart i temat do przemilczenia. Teraz wszystko już musi się udać... Gdy szpilka siedzi na swoim miejscu i piasta wyczyszczona z mikroskopijną dokładnością...

... można złożyć wszystko do kupy co będzie przyjemnością tak wielką jak delektowanie się emisją "Szklanej pułapki" w święta w telewizji.

Po złożeniu wszystkiego sprawdzamy śruby, zakładamy koło, czego opisywać chyba nie trzeba. No i rundka honorowa. Piwem częstujemy współtowarzyszy. Niewolnika jeśli dobrze wykonał zadanie również. Jeśli źle to częstujemy drucianką.
Wszystko zajęło nam około 2 godzin z uwagi na problemy ze śrubkami i ucieczką niewolnika. Teoretycznie da się to wykonać szybciej.
Poza standardowymi kluczami warto zawczasu dokupić śrubki odpowiednie (chyba rozmiar 6), zaopatrzyć się w gwintowniki, szlifierkę i wiertarkę oraz papier ścierny. Nie zaszkodzi mazidełko do śrub odporne na temperatury oraz rozpuszczalnik. No i ta drucianka.
Mam nadzieję, że komuś się przyda instrukcja... znaczy nikomu nie życzę skrzywionej lub ułamanej szpilki ale jeśli już to mam nadzieję, że będzie to pomoc.
|